Obserwatorzy

środa, 5 września 2012

dlaczego zelatyny nie powinno sie jesc/pic..

Czesc!

Dzis postanowilam napisac kilka slow o slynnej juz zelatynie.Raczej nie beda to slowa pelne uwielbienia i zachecania do jej spozywania :/ odemnie tego mozecie nieoczekiwac, poniewaz nie polecam czegos ,co nie nadaje sie do spozycia w takiej formie i nigdy nie bylo to wymyslem specjalistow a zwyklym wymyslem internautow...

Ja postanowilam rozebrac ta sprawe na czynniki pierwsze i zaczac od poczatku:

CO TO JEST ZELATYNA?

Zelatyna to przeswitujace bezbarwne cialo stale, naturalna substancja ,bedaca mieszanina bialek i peptydow pozyskiwana w drodze czesciowej hydrolizy kolageny , zawartego w skorze , chrzastkach i kosciach zwierzat.
Sklada sie z glicyny, proliny i hydropsyproliny.Rozpuszczona w wodzie tworzy uklad koloidalny , ktory latwo przechodzi w zel o ile temperatura bedzie odpowiednia.
Zelatyna ma szerokie zastosowanie ,zarowno w kuchni jak i w przemysle spozywczym.Stosowana jest jako emulgator lub srodek zelujacy, na liscie skladnikow dozwolonych oznaczona jest jako E441.
Stosowana jest jako zegeszczacz w lekach(kapsulki) czy w kosmetykach. Praktycznie wystepuje wszedzie , nawet w kulkach do gry w paintballa :))
ZELATYNA jako produkt ODZWIERZECY nie jest uzywana przez wegetarian , co wiadomo, uzywaja oni produktow roslinnych z pektyna i agarem.
Zelatyna moze byc wolowa , cieleca , wieprzowa i z agaru(roslinna).
Najmniej zdrowa jest zelatyna wolowa o czym nizej wyjasnie , dlaczego :/

ZASTOSOWANIE ZELATYNY

Jak napisalam wyzej , jest ona wszedzie w kazdym prawie produkcie.
W przemysle spozywczym sluzy do zageszczania wszystkich produktow , zaczynajac  od jogurtow,deserow, budyni po zelki , wszelkie galaretki , lody, cukierki , margaryny,kielbasy , konserwy a nawet zapalki , tkaniny, lista ta jest bez konca ...tak naprawde codziennie jemy zelatyne bez wzgledu na to czy chcemy tego czy nie ...
Ponadto stosowana jest do wyrobu kosmetykow np szminek , kremow , a takze znalazla uznanie przy klarowaniu win , piw,sokow owocowych..
W przemysle farmaceutycznym kazdy lek skladajacy sie z otoczki to zasluga zelatyny.Wszystkie moje suplmementy skladaly sie wlasnie z takiej otoczki.
Mozna dostac ja w postaci platkow, proszku i listkow.


SKLAD ZELATYNY
W 100gr zelatyny wyglada to tak:
-kalorie-336kcl
-bialko-85gr
-weglowodany -0gr
-tluszcz-0,1gr
-cholesterol-0g
-blonnik-0g

Z CZEGO POWSTAJE ZELATYNA :/ 
Zelatyna powstaje z naturalnego bialka zwierzecego-kolageny , ktory w wielu przypadkach stanowi 60% wszystkich bialek.
Znajduje sie on w chrzastkach, kosciach , skorze,rogach , sciegnach, kopytach , piorach, a nawet skorupie zolwia , skorze i pecherzu  ryb :/

PRODUKCJA ZELATYNY 

Proces produkcji zelatyny jest nastepujacy: do naczynia z goraca woda wklada sie kolagen , nastepnie przeprowadza sie suszenie w temp ponad 100°C , tak otrzymana substancje przechowuje sie przez 5 dni w kwasie solnym i 50 w lugu .Na koniec krotka bo zaledwie 4 sekundowa sterylizacja w temp 140°.

Zelatyna to dobrze przyswajalne bialko , jednak nie jest ono pelnowartosciowe , gdyz zawiera niepelna pule aminokwasow egzogennych (ktorych  nasz organizm sam nie umie sobie wytworzyc i musi pobierac z zewnatrz) Dlatego gdy chcemy spozywac zelatyne w celu uzupelnienia puli aminokwasow najlepiej dlozyc do niej np bialko jajka , szklanke mleka.

Zelatyna typu spozywczego wystepuje w dwoch rodzajach:
*TYP A - wytwarzana w procesie kwasowym ze skor wieprzowych i kosci mlodych sztuk bydla
*TYP B-wytwarzana w procesie zasadowym ze skor i kosci wolowych 

Spozywanie zelatyny TYPU B ze wzgledu na potencjonalna zawartosc BSE(choroba wscieklych krow , pamietacie) jest bardzo ryzykowne :/

Z KULTURYSTYCZNEGO PUNKTU WIDZENIA ZELATYNA TO TANIE ZRODLO BIALKA :/


CZY ZELATYNA JEST SZKODLIWA?

W zelatynie zwlaszcza wolowej moga znajdowac sie priony , ktore przenosza "chorobe wscieklych krow" , pamietacie swego czasu bylo o tym glosno.
Priony te sa odporne na wysoka temperature oraz na wszelkie kwasy.
Dlatego zaleca sie, zeby do produkcji zelatyny brane byly zdrowe gatunki zwierzat, niestety to jest bardzo skomplikowane  bo ciezko jest wykryc , ktore zwierze jest chore , poniewaz choroba rozwija sie przez dluzszy czas w organizmie zakazonego zwierzaka.Nie ma takich urzadzen , ktore wykryja ,czy dane zwierze jest chore czy nie w danym momencie , kiedy idzie na tzw" przerobke" :/
Oczywiscie przypadki takiej choroby u ludzi rowniez sie zdarzyly(w pl tez ) i nadal sie zdarzaja:/ 

Pomijajac juz wyzej wymienione BSE , bo o tym moga dyskutowac tylko specjalisci , warto zwrocic uwage na bardziej przyziemne skutki szkodliwosci zelatyny.
Nie moge pojac , jak cos ,co pochodzi z odpadu zwierzecego , czesto niewiadomo jakiej jakosci , jest pite czy jedzone w sproszkowane postaci  :/ przeciez zamiast tego mozna wypic 2 szklanki mleka , zjesc  jogurt , jajko...naprawde, zeby dostarczyc sobie odpowiednia ilosc bialka , trzeba tylko troche pointeresowac sie tabela zywnosci , zeby wiedziec co i ile zawiera go.
Jest tyle mozliwoscie ze , normalnie myslacy czlowiek nie znizy sie do poziomu zjadania odpadow zwierzecych w sproszkowanej formie !
Sa jakies granice rozsadku , ktore kazdy powinien znac.
Np kulturysci , ktorzy potrzebuja duuuzo bialka do budowy miesni nie jedza lyzkami zelatyny, bo dla nich jest ona za malo wartosciowa , co napisalam gdzies wyzej.Przesledzilam fora dla kulturystow i nikt normalny nie pije zelatyny, bo jest to niezdrowe .
Teraz na blogach mozna zauwazyc, ze wiekszosc tych , ktora pila zelatyne ma wysyp i inne nieprzyjemnosci z tym zwiazane.A ja sie pytam -> a czego sie spodziewaliscie po zjedzeniu sproszkowanego odpadu?? Jest takie powiedzenie: JESTES TYM , CO JESZ wiec organizm , ktory nie moze strawic czegos "wywala" to na zewnatrz , najczesciej objawem sa zmiany skorne.TO swiadczy o tym ze organizm nie toleruje tego.
Naprawde  czasami rece opadaja do czego mozna sie posunac dbajac TYLKO o wlosy! Kosmetykow do wlosow  testowanych na zwierzetach polowa blogosfery nie uzywa, ale produkty zwierzece to juz klasc na wlosy mozna :/ przeciez to calkowita paranoja ! i dwie sprzeczne ze soba teorie!

Jesli juz mamy ochote na galaretke z naturalnym kolagenem , prosze bardzo , gotujemy nozki kurze i mamy naturalna galaretke ,bogata w kolagen:) Bo zelatyna ze sklepu po tylu przejsciach , kwasach , lugach i wysokich temperaturach jest niepelnowartosciowa.

Ciagle sie jeszcze zastanawiam ,do czego mozna sie posunac dbajac tylko o wlosy.Czy piramida zdrowego odzywiania odeszla juz do lamusa? czy teraz bedziemy faszerowac sie suplementami i roznymi odpadami?
Przeciez wystarczy zdrowo sie odzywiac , a nie promowac na blogach i innych stronkach internetowych jedzenie odpadow i roznych proszkow...

Tak ,kolagen dobry jest na stawy.Ale jaki kolagen ? bo chyba  nie ten z zelatyny...lekarze kaza gotowac nozki wieprzowe badz kurze i wtedy mamy naturalny kolagen w galaretce.Dla osob  "niemyslacych" pozostaje zelatyna w proszku.Tak samo jak dieta bogata w suplementy.Pisalam kiedys , ze suplementy w tabletkach nie wchlaniaja sie w 100% a jedynie w 7%?? wiec dlatego wiekszosc widzi znikome efekty , po wielu miesiacach faszerowania sie nimi..
Czy nie lepiej wypic naturalny sok z owocow , warzyw? zamiast brak kolejna tabletke , ktora rozpuszczajac sie w zoladku , niszczy go:/ wiecie ile czasu zoladek potrzebuje , zeby strawic taka tabletke?
I niewiem ,co tu jest drozsze  -> kolejny suplement czy swieze , warzywa i owoce.Wiadomo szybciej i wygodniej jest wziasc tabletke , liczac na jej spektakularne efekty niz obrac i pokroic warzywa na sok ...

Tak samo , jak lzej na sumieniu bedzie , kiedy nie uzyjemy szamponu testowanego na zwierzetach a polozymy zelatyne na wlosy...To ja juz wole uzyc  tego szamponu niz polozyc odpad zwierzecy na wlosy..

Pozatym ,co do testowanych kosmetykow na zwierzetach,to juz raczej nie testuja na nich  , to nie czasy sredniowiecza i laboratoria maja specjalny "wytwor" prawdziwej ludzkiej skory ,na ktorym testuja swoje kosmetyki , bodajze takie cos ma  firma L'oreal , z tego co sie dowiedzialam niedawno.

Konczac moje dzisiejsze wywody , prosze was tylko o troche rozwagi , decydujac sie na kolejny zapewne niedlugo :) cudowny wynalazek na zdrowe  wlosy :) Takiego czegos nie ma , a moze nim byc TYLKO I WYLACZNIE ZDROWA DIETA oraz zdrowy styl zycia.Mozna zjesc tony roznych suplementow i to nic nie da ,jesli organizm od srodka jest zatruty ,lub prowadzimy niezdrowy , niehigieniczny styl zycia na codzien oraz zla pielegnacje ciala , wlosow.


Wszelkie za i przeciw piszczcie w komentarzach.Z checia poczytam :)
DOBREGO DNIA!































82 komentarze:

  1. wiesz, masz sporo racji. Nie łykam żelatyny, ale przyznaję, stosuję ją do laminowania. Nie przyłączyłam się do akcji picia, bo wydało mi się to po prostu głupie (nie chcę nikogo obrażać, nie chodzi o to, że ktoś kto pije żelatynę jest głupi, tylko, że picie jest głupie).
    Moim włosom przydaje się płaszcz ochronny, wolę żelatynę od silikonu, olejowanie nie daje takiego efektu .
    Co do suplementów - jestem prawie całe życie na lekach i naprawdę nie mam ochoty połykać syntetycznych witamin. Staram się jeść dużo nieprzetworzonych rzeczy, sezonowych owoców i warzyw i są one na pewno lepsze niż te wszystkie suplementy. A nawet jeśli jakimś cude suplement dostarczy więcej witamin, to ze szkodą dla wątroby i nerek. Wolę zjeść jedną ususzoną jagodę goji od tabletki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wole sok ze sklepu z wkladka witamin syntetycznych niz lykac te piguly:)
      wszystko co plynne jest lepiej trawione przynajmniej :)

      Usuń
  2. Popieram Twoje podejście w kwestii produktów testowanych na zwierzętach. Również spotykam się z obłudą jaką jest unikanie kosmetyków testowanych na zwierzętach a np. stosowanie żelatyny itp.
    Albo irytują mnie te "ekologiczne" trendy i wmawianie ludziom, że parabeny w kosmetykach to samo zło! I tylko te ekologiczne są zdrowe dla skóry. Tak się składa, że parabeny są najlepiej przetestowanymi konserwantami i ani nie wywołują uczuleń, ani nie podrażniają ani nie powodują zmian nowotworowych (jak to niektórzy głośno głoszą!)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie powoduja raka , bo byloby trzeba sie w nich wykapac i siedziec tak z kilka dni, zeby skora zareagowala:)

      Usuń
  3. Po przeczytaniu cieszę się, że nie dałam się namówić na picie żelatyny ;)
    Ale z drugiej strony szkoda, że dopiero teraz zdecydowałaś się tym podzielić, kiedy sporo dziewczyn faszeruje się żelatyną od ponad miesiąca :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bo ja zawsze obserwuje jestem z boku :) wiele razy pisalam na tych blogach w komentarzu ze zle robia ale cozz ..albo nie bylo to publikowane albo zostalam zakrzyczana przez fanki danego bloga :/

      Usuń
    2. No to w takim razie chyba mają nauczkę za ślepe ufanie blogerce-guru ;) Na blogu osoby, która to zapoczątkowała pojawiło się ostatnio miesięczne podsumowanie i okazało się, że nie zadziałało tak jak powinno. Chociaż mam wrażenie, że negatywne efekty zostały zminimalizowane :/

      Usuń
  4. Kolejny raz muszę przyklasnąć :)
    Ja jestem ciekawa kto to zaczął wymyślać picie żelatyny ;) kto wpadł na taki genialny pomysł.

    A soczki piję, suplementów nie biorę żadnych. Raz na rok może kupię skrzyp ;) piję soczki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wole nie wiedziec KTO :/ tak to bywa ,jak sie zle czyta wiadomosci z internetu i roznych forum:/ jedna krzyknela "biore to jest cudowne" i reszta poszla za nia w ogien :)
      a pozniej lecza przykra skutki glupoty :/

      Usuń
  5. odważny post, narazić się można :)
    miło czasem zobaczyć głos rozsądku ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z checia poslucham tych , ktorym sie naraze tym postem:))

      Usuń
  6. Napisz jeszcze o siemieniu lnianym - czytałam na blogu Anwen, że i za to laski chcą się brać. Nie wiem niestety gdzie, ale czytałam że takie siemię wytwarza niekorzystne związki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. siemie lnianie pije sie przy oslonie na zoladek np jak ktos ma wrzody .. z checia zglebie i ten temat :)

      Usuń
    2. Zelatyny nie pilam bo tez wydawalo mi sie to bez sensu. Siemie jednak pilam juz dawno, dzieki niemu moje zoladek byl w dobrej kondycji :)(czesto mnie boli :()

      Usuń
    3. szkodliwe jest jedynie mielone siemię zalane czymś zimnym, np wodą, jogurtem itp.
      całe nasiona siemienia zalane zarówno zimną jak i gorącą wodą, oraz mielone siemię zalane gorącym płynem są bezpieczne.

      Usuń
  7. Nie piłam żelatyny i nie będę piła jakoś nie mam przekonania, nawet do drożdży długi czas miałam wstręt :P Długi czas minął zanim dałam radę ale i tak czasami mam odruch wymiotny, żelatyna u mnie tylko do laminowania :) A i z tym szału nie ma

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dlatego ,ja sie tego nie podejme bo szkoda mi zwyczajnie czasu i wlosow na takie zabawy:)

      Usuń
  8. Wlasnie dlatego nie pije zelatyny :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak żelatyna to tylko w żelkach i galarecie mięsnej. Dobrze że trzymasz rękę na pulsie i badasz tego typu wątki dogłębnie;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak zwykle stoje z boki i sie przygladam tym chorym wymyslom:)

      Usuń
  10. Znaczenie żelatyny w żywieniu i jej wpływ na nasze zdrowie jest ogromny. Jest źródłem cennego białka oraz doskonałym produktem dietetycznym. W żywieniu, żelatyna spełnia bardzo ważną rolę, ze względu na jeden z aminokwasów- lyzinę, która odgrywa ważną rolę w procesie metabolizmu w komórkach mięśni. Obecnie, wartość energetyczna naszego pożywienia przekracza znacznie jego zapotrzebowanie. Żelatyna jest cudownym wytrychem, zmniejszającym wartość kaloryczną dań, ponieważ nie zawiera tłuszczy, cukrów, cholesterolu. Ze względu na fakt, że żelatyna jest przetworzonym białkiem zwanym kolagenem strukturalnym znany jest również jej korzystny wpływ na stawy i kości w przypadku osteoporozy, zrzeszotnienie kości, polegające na zaburzeniu struktury kostnej na skutek zmniejszonej zawartości składników mineralnych i białka w kościach. Żelatyna wpływa także wzmacniająco na włosy i paznokcie.

    Na Wydziale Chemicznym Politechniki Gdańskiej opracowano owocowe galaretki w czekoladzie, wzbogacone o fitozwiązki z grupy polifenoli. Produkt doceniono na Targach Technicon Innowacje 2009 w Gdańsku, przyznając mu Medal Innowacje 2009. Jak podkreślają badacze galaretki nie są ani lekiem, ani suplementem diety, ale wysokiej jakości wyrobem spożywczym. Galaretki są oblane gorzką czekoladą, która zawiera duże ilości związków z grupy polifenoli o silnym działaniu przeciwutleniającym, chroniące organizm przed szkodliwymi wolnymi rodnikami. Smakołyk ten jest zrobiony na bazie naturalnych soków. Soki te zostały otrzymane z owoców o szczególnie wysokiej zawartości flawonoidów z grupy anocyjanów. Mają one działanie przeciwutleniające, poprawiają wzrok, obniżają zagrożenie chorobami sercowo-naczyniowymi, przyspieszają proces regeneracji rodopsyny, występującej w oku. W galaretkach wykorzystuje się np. sok z aronii i suchodrzewu jadalnego. Sok ten poddawany jest procesowi sterylizacji przy zastosowaniu specjalnej technologii, która nie powoduje degradacji antocyjanów. Projekt Katedry Chemii, Technologii i Biotechnologii Żywności Politechniki Gdańskiej ma oprócz walorów smakowych przynosi korzyści zdrowotne. Wdrożeniem do produkcji galaretek mają się zająć Zakłady Przemysłu Cukierniczego „Bałtyk”, współuczestniczące w tworzeniu projektu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 1.zelatyna nie jest pelnowartosciowym bialkiem
      2.cos co pochodzi z odpadow nigdy nie bedzie zdrowe ani pelnowartosciowe do tego w taki sposob przetworzone
      3.dlatego najlepszym wyjsciem sa wlasnie swoje galaretki ugotowane np na nozkach kurzych
      3.niestety przemysl tak sie rozwija ze omami kazdego swoja cudotworczoscia

      Usuń
    2. cudowny artykul!
      az go zalinkuje u siebie na blogu ;)

      co do powyzszego- zelatyny czesto po to sie daje do produktow- by zwiazac konsystencje, wiec by byla gestsza i wiecej wazyla- wiadomo wtedy mamy wiekszy zysk.
      zelatyna jest kaloryczna i to mega- 400 kalorii w 100g to mnostwo! na 400kalorii to mozna zjesc full warzyw/owocow i sporo chudego miesa zamiast wrzucac w siebie zagęszczajacy odpad ;P
      jesli galaretki- to jak piszesz- z kuraka czy wieprzowych nóżek z goloneczka- pycha ;)
      krowinek w ogole ja np nie jem i uznaje w sumie tylko te 2 rodzaje miesa...jakos tak mam ;D

      a te co wysypało przez własną głupotę i owczy pęd- na własne życzenie!- dajecie mi niezly ubaw moje drogie ;)
      następnym razem nim ogłosicie nowy boski trend zgłębcie lepiej temat ;) od wszelkich stron, nie tylko co na to włosy...

      Usuń
    3. " Bo zelatyna ze sklepu po tylu przejsciach , kwasach , lugach i wysokich temperaturach jest niepelnowartosciowa." - a żelatyna z gotowanych kurzych nóżek nie jest odpadem i jest pełnowartościowa? I taką nałożyłabyś na włosy? ;)
      Oczywiście im mniej przetworzone tym lepsze, tego nigdy nie zaprzeczę.

      Nie neguję wszystkiego, ale uwierz, że nie jest do końca prawdą to, co piszesz. Tak, jak w komentarzu powyżej- żelatyna ma niesamowicie pozytywny wpływ na stan stawów- o czym sama się przekonałam. Nic nie pomaga na problemy stawowe tak, jak żelatyna. I uwierz, bo pisze to osoba, która prowadzi bardzo, bardzo zdrowy tryb życia.
      Także owszem, może nie jest to białko pełnowartościowe- z resztą nie jest zbyt dobrze przyswajane, nie słyszałam jeszcze, żeby brało znaczący udział w ogólnym turnover białka organizmu- jednak z pewnością bierze udział w resyntesie stawowej. To samo z jedzeniem np. chrząstek. Kto ze smakiem zajada się chrząstkami np. kurczaków? Nikt chyba. ...ale, że to jest białko o składzie identycznym jak nasze stawy- w naszym organizmie pomaga na to samo. Nie nadaje się to do syntezy mięśniowej, ale nie oznacza to, że jest bez znaczenia dla naszego organizmu.

      Usuń
  11. super! zgadzam sie z Toba Caskada

    OdpowiedzUsuń
  12. Myślę, że przesadzasz. Zgoda, może żelatyna nie jest pełnowartościowa, może z odpadów. Ale po pierwsze: nie będąc wegetarianinem, ale szanując zwierzęta, lepiej jest wykorzystać i spożytkować wszystkie ich "części". Skoro i tak zabijamy je dla mięsa to powinniśmy zostawić jak najmniej odpadów, właśnie poprzez jakieś alternatywne wykorzystanie ich pozostałych części ciała. Dlatego w naszych domach kiedyś jadło się te wszystkie zimne nóżki, pasztety i kaszanki. I to jest właśnie naturalne. Niefajne jest mówienie z Twojej strony ciągle o odpadach, bo takie części jak kości, czy skóra, może to nie brzmi najlepiej, ale to dobrze, że wszystkie części zwierzęcia są wykorzystywane, a nie na przykład wyrzucane, bo dopiero wtedy byłyby odpadem. Po drugie: no wiadomo, że to nie jest białko pełnowartościowe, ale kto ma czas gotować ciągle zimne nóżki? Ok. od czasu do czasu, ale na co dzień można sobie zjeść galaretkę na żelatynie i raczej się nie otrujemy.
    Dziewczyny pijące żelatynę może podeszły do tego trochę entuzjastycznie i bezkrytycznie (już dawno nie było żadnych wzmianek o chorobie wściekłych krów), ale Ty także przyjęłaś jednostronną postawę. Prawda jak zwykle leży po środku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. odpad - to slowo uzywane jest w przemysle i dlatego ja staralam sie podejsc do tematu pod tym katem ,a nie pod katem rozczulania sie nad zwierzetami,co jest juz zupelnie inna kwestia ...
      jesli chodzi o zwierzeta to nalezy sie im szacunek i nawet jak umieraja to ich czesci nie powinny byc przetwarzane dalej :/ jestem absolutnie przeciwna wykorzystywaniu czesci zwierzecych do kolejnych celow w przemysle..

      Usuń
    2. nie wiem o co dyskusja... wszak wiadomo ze z odpadow zwierzecych robi sie karmy dla zwiarzat- psow, kotow itp.
      takze nic sie nie zmarnuje ;)
      a ludzie niekoniecznie musza to jesc ;P

      Usuń
    3. a no zapomnialam o karmach :) tu sie zgodze , jesli juz ,to na karme dla zwierzat , przynajmniej jakis cel temu przyswieca :)

      Usuń
    4. No dobra można wykorzystać te części na różne sposoby, dlaczego więc robienie z nich żelatyny jest takie straszne. Cel przyświeca robieniu karmy, ona jest dobra cacy i dla zwięrzątek, a zrobienie żelatyny, która też jest pożyteczna, jest bez sensu i lepiej wyrzucać wszystko co nie jest mięsem? Nie widzę w tym żadnej logiki.. Idziesz za daleko z tą całkowitą krytyką żelatyny.
      Dodatkowo jak można porównywać laminowanie włosów i testowanie na zwierzętach? W przypadku tego drugiego zwierzęta są męczone w laboratorium, wszyscy to wiedzą, więc nie będę się zagłębiać. Produkując żelatynę wykorzystujemy po prostu fakt, że zwierzęta i tak są zabijane dla mięsa, można to porównać do wykorzystywania skóry do produkcji galanterii. Dla określonego zwierzęcia nie stanowi to już żadnej różnicy, żadne nie cierpi dodatkowo z tego powodu, więc porównanie nie ma żadnego sensu.

      Usuń
    5. bo zelatyne wykorzystuja do modyfikacji jedzenia, nie w celu poprawieniu jego wartosci odzywczych ,np dzieki zelatynie jogurty sa jak serki :)a powinny byc w plynnej konsystencji..niektore sa wiec wiadomo :)

      Zelatyna tez wcale nie musi pochodzic ze zdrowych , niedawno co zabitych zwierzat ...mozna takze i tu snuc niezdrowe domysly.

      Co do testu na zwierzakach , to coz taki swiat , ze na kims trzeba to przetestowac , jak sobie to inaczej wyobrazasz? Krolik cierpi podczas testu szamponu a swinia cierpi podczas zabijania na mieso i ZELATYNE ..Wiec jesli ktos czuje sie HUMANITARNIE wobec zwierzat to nie uzywa wszystkiego co ma z tym bestialstwem zwiazek.Nierozumiem jak mozna nie uzywac szamponu bo krolik cierpial , ale zelatyne juz mozna bo to tylko swinia cierpiala a i tak poszla na mieso , wiec lzej mi na duszy ....NIE ,tak nie jest ok.

      Usuń
    6. W sumie, mięso tak samo, pochodzi często od starych czy chorych zwierząt i tylko osoby, które się na nim znają potrafią stwierdzić, że nie nadaje się ono do jedzenia. To w przypadku mięsa ze starego zwierzęcia, z tym chorym będzie gorzej. Oczywiście, przy dobrej obróbce termicznej nie będzie problemu. Ale u nas nadal bardzo popularny jest tatar, tutaj prędzej bym straszyła BSE ;)

      Rozumiem kwestię niekonsekwencji, chociaż argument "i tak poszła na mięso" ma w sobie dużo racji. Ale przyznaję, że wolę zjeść mięso czy nawet żelatynę (chociaż jej raczej nie jadam w niczym), niż produkt pochodzący ze zwierzęcia nałożyć na włosy. Tylko, że ja też nie noszę skóry z podobnego powodu (właściwie, nie kupuję, bo nosić noszę, jak coś ze skóry dostanę). Nie czuję jednak jakiegoś strasznego ciśnienia, żeby być konsekwentną w czymkolwiek i by spowiadać się ze swoich wyborów, chociaż, jak każdy człowiek, mogą być one wynikiem nieprzemyślenia pewnych kwestii.

      Mnie ani to nie boli, że ktoś sobie pije żelatynę, ani mnie to nie ekscytuje niezdrowo. Czasami odnoszę wrażenie, iż niesamowicie cienka jest granica między wyrażaniem własnego zdania wprost a uprawianiem totalnie niezrozumiałych dla mnie podchodów. Nie zagłębiałam się w te akcje picia żelatyny, bo nawet jakby to było jakieś magiczne panaceum, wątpię, czy bym je przełknęła, więc może nie jestem w temacie całej tej "żelatynowej wojny".

      I nie, nikogo nie bronię, bo czy to jakaś bitwa, gdzie są "oni" i gdzie jesteśmy "my"? ;) Trochę za duże chyba baby z większości z nas na tego typu podejście do stosunków międzyludzkich...

      Usuń
    7. Jestem tylko po stronie sprawiedliwosci i jesli ktos pisze , ze wzrusza go los zwierzatek i nie uzywa np szamponow i odzywek na wlosy testowanych na zwierzakach(bo ojejku jak one tam cierpia) a kladzie zelatyne i kupuje sobie torebki skorzane , to stwierdzenie ,ze cos go wzrusza w tej sprawie , jest klamstwem.Kosmetyki testowane to nie tylko szampony czy odzywki na wlosy to rowniez kremy , balsamy , perfumy , plyny do naczyn , proszki do prania i wiele innych kosmetykow do ciala !
      Jesli ktos chce pokazac ,ze jest taki uczulony na los zwierzat to nich zrobi cos wiecej ,niz tylko wymienia kosmetyki do wlosow !

      Cala sprawa zbiega sie ze slynnym tematem "karmimy psiaki" gdzie wiekszosc czuje wielka ulge bo pomaga siedzac za szklanym ekranem i klikajac w fajnego pieska :/ Prawdziwa pomoc wyglada troche inaczej.Prawdziwa pomoc nie potrzebuje oklaskow i naglosnienia .Dlatego smiesza mnie te wszystkie akcje blogowe !Amen.

      Usuń
    8. Hmm... mam wrażenie, że zbyt oceniasz osoby, których przecież nie znasz. A niekonsekwencja w zachowaniu to nie jest kłamstwo. Każdy robi tyle, na ile go stać i na ile każe mu sumienie. Rozumiem, że Ciebie to śmieszy, ale chyba nie jesteśmy żadnymi moralnymi wyroczniami. Przynajmniej ja się do takiej roli nie poczuwam.

      Rozumiem, czemu nie podoba Ci się ta akcja "karmimy psiaki", ale nie zgodzę się z tym, że prawdziwa pomoc nie potrzebuje nagłośnienia (bo oklasków to faktycznie, nie potrzebuje). Skąd ludzie mieliby wiedzieć o różnych fundacjach czy akcjach? Nie mówię teraz o nagłaśnianiu takich rzeczy na blogach, ale o nagłaśnianiu ich w ogóle. Wszystko potrzebuje reklamy, by mogło trafić do jak największej liczby odbiorców, jeśli jest ona potrzebna. A każdy w swoim sumieniu może rozważył co zrobił dla innych i na ile jego pomoc naprawdę coś dała.

      Tak swoją drogą, jeśli chodzi o kosmetyki testowane na zwierzętach- nikt nikogo do niczego nie zmusza. Ja nie czuję się zaszczuta, jak mi ktoś pisze, że nie użyłby kosmetyku, który ja bardzo lubię, bo jest on produkowany przez koncern testujący na zwierzętach. Tolerancja musi iść w dwie strony, tak samo szacunek do drugiej osoby.

      Swoją drogą, skąd my mamy wiedzieć, co ktoś robi w wolnym czasie i jak pomaga innym? Po tym, co umieszcza na blogu? A kto z nas umieszcza na nim całe swoje życie? Dla mnie traktowanie tej sprawy w kategoriach sprawiedliwości lub jej braku, jest dziwne, jak to się ma do sprawiedliwości? Uważasz, że to niesprawiedliwe, że ktoś nie stosuje kosmetyków testowanych na zwierzętach a za to pije żelatynę i nakłada ją sobie na włosy? Gdzie tu niesprawiedliwość? Niekonsekwencja owszem (choć, jak pisałam wcześniej, wg mnie nie do końca, bo zwierząt nie ubija się specjalnie na żelatynę), ale nie niesprawiedliwość.

      Co do tej niekonsekwencji- jest nią również wg wielu osób trzymanie jednego zwierzęcia (psa, kota), a zjadanie innego. I gdzie tu miłość do zwierząt ;) Więc ja bym jednak nie trzymała się ta strasznie tej konsekwencji w postępowaniu, a przynajmniej- nie wymagała jej od innych.

      Usuń

    9. Prawdziwa pomoc wyglada jednak troche inaczej , gdy ktos oswiadczy ze dziala jako wolontariusz wtedu chyle czola..
      Co do jedzenia miesa i uzywania testownych kosmetykow -spoko , niech kazdy uzywa co chce , ale niech nie afiszuje sie, ze jednego nie uzywa ,bo robi kuku zwierzakom ,ale inne juz uzywa ,bo to mija sie z celem i jest nieracjonalne.Dlaczego ja nie pisze ,ze uzywam testownych czy nie testowanych ?? a inni pisza? jaki to ma sens?uwazam ze to kolejny trend w modzie kosmetycznej , najpierw bylo eco teraz antytest animal.Ja wiem, ze blog przyozdobiony w rozne haselka jest fajniejszy.To jak w piaskownicy, wiadomo dzieci przyciagna ladniejsze foremki do zabawy.
      Dla mnie kazdy niech robi co chce,mam to gdzies , od jakiegos czasu juz przygladam sie wszystkim bezskutecznym wynalazkom i czekam na finisz koncowy :)Po zelatynie prawie go mamy.

      Jesli dbasz o los zwierzat , jestes wegetarianiniem badz wolontariuszem , jesli nie , to nie trzeba wyskakiwac z haslem "dbam o zwierzaki bo nie uzywam szamponikow i odzywek testowanych" To jest tylko puste haslo i wogole nie ma nic wspolnego z pomoca bo jak pisalam nie tylko kosmetyki do wlosow sa testowane, trzeba by bylo wyeliminowac wiecej produktow .Nazwalabym to "widzimisie" wymysl , nowy trend...TO tak samo jakbym krzyknela " nie sole potraw" ale solone gotowe potrawy juz jem :)bezsensu..



      Usuń
    10. caskada dobrze prawisz, polać ci ;D

      Usuń
    11. To akurat prawda, ale nie wiem, czy z tym używaniem kosmetyków nietestowanych na zwierzętach to jakiś nowy trend :) Wydaje mi się, że raczej jego rozprzestrzenianie się jest bardziej widoczne przez to, że powstaje mnóstwo blogów, które w mniejszym lub większym stopniu poświęcone są tematyce kosmetycznej. W sumie, z tego co zauważyłam, to sporo osób nie używa produktów firm, które testują na zwierzętach i nie mówię tylko o kosmetykach. Zazwyczaj wiąże się to z całym stylem życia, z dietą wegańską, z umeblowaniem domu i wyborem produktów ze sprawiedliwego handlu. Wg mnie to fajny trend, jeśli osoba, która wybiera taką drogę życia nie zmusza do niej innych.

      Z drugiej strony- przeciętnemu konsumentowi łatwiej wybrać kosmetyk firmy nietestującej na zwierzakach, niż takowy detergent. Nie widzę nic złego w promowaniu tego typu produktów, choć zdaję sobie sprawę, że zawsze znajdą się osoby, które wybiorą jak najbardziej radykalną drogę i będą tego wymagały od innych, ale wydaje mi się, że to jednak jest zawsze jakaś mniejszość ;)

      Co do pisania, czy ktoś używa kosmetyków nietestowanych- wg mnie, ma to pewną zaletę, taką, iż inne osoby, które też chcą tego typu kosmetyków używać, mają możliwość poznać większą ilość interesujących je produktów.

      Mam nadzieję, że nie odebrałaś moich komentarzy jako atak- często do Ciebie zaglądam i czytam Twoje posty. Mam po prostu wrażenie, że robią się dziwne podziały, których ja totalnie nie rozumiem, bo kojarzą mi się z kłótniami dziewczyn, który chłopak z New Kids on the Block jest najfajniejszy :) Ja osobiście bym wolała, żeby ktoś napisał w swoim poście, że taka i owaka (byle kulturalnie! :D ) wee napisała tak i tak, a ja się z tym nie zgadzam. Wtedy ja mogłabym się do tego odnieść, broniąc swej czci. I wg mnie to by było zdrowe. Chyba, że nie chodzi o konkretne osoby, ale ja odnoszę wrażenie, że jest inaczej. A czasami, wg mnie, konfrontacja i dialog są potrzebne ludziom, nawet w świecie wirtualnym, w którym tak łatwo o nadinterpretację tego, co ktoś napisał czy czego nie napisał ;)

      Usuń


    12. Jesli ktos zmienil swoj styl zycia i robi wszystko w obronie zwierzat to klaniam sie nisko.Ale jesli zmienil tylko SAME kosmetyki to wlosow to wybacz ale to nie ma nic wspolnego z ochrona zwierzat.

      Napisalam o zelatynie , bo na zadnym blogu nikt nie pofatygowal sie napisac o niej inaczej:) jak sie okazalo nie dziala nawet i na wlosy cere czy paznokcie ..a mozna bylo troche poszukac innej fachowej literatury niz grzebac w forach..

      Tez do ciebie zagladam i nie odbieram tego jako atak :) dyskutujemy sobie przeciez :)

      Usuń
  13. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  14. Dziękuję Ci za ten wpis jako wegetarianka:) Bardzo ucieszyła mnie wiadomość o L'Orealu, ja jeszcze nigdy o tym nie słyszałam. Wielkie brawa za odwagę w wyrażaniu własnego zdania!!! Kłaniam się nisko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie zamierzac niczego taic a wrecz odwrotnie -> naglaszac prawde !

      Usuń
  15. Bardzo fajny post. Nie znam się na analizach składu więc fajnie jest poczytać o jakieś kwestii z zupełnie innego punktu widzenia.
    ja przyznam szczerze wypróbowałam ją na włosach ale niestety nie przyniosła fajnego efektu. Pić nie próbowałam bo sam zapach mnie odrzucał.
    A napiszesz proszę co sądzisz o piciu drożdży? ciekawi mnie ten temat

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wlasnie zamierzalam tez cos napisac na ten temat , bo okazuje sie ze drozdze , ktore polowa z nas pije (piekarnicze) sa baaardzo ubogie w witaminy z grB ..takze dlatego wiekszosc je pije i bez rezultatu :/

      Usuń
    2. tak? :/ nie pocieszyłaś mnie tą informacją..
      w takim razie czekam na post o drożdżach :)

      Usuń
    3. no niestety czas obalic i tu popularny mit :/ jedynie drozdze piwowarskie maja jakas wartosc

      Usuń
  16. Cascada - świetny post, bardzo na czasie - przeczytałam CAŁY :))
    Prawda jest taka (i to żadne odkrycie) że wszystko co "w proszku" to substytut, coś przerobionego do potęgi n-tej o zubożałym składzie składników cennych. (o ile wogóle nie wytrawioych z nich).
    Fakt, przeszło mi przez myśl dołączenie do tej całej akcji z piciem żelatyny - ale nagle mnie "olśniło" (patrz wyżej) - dobrze że w porę :P Ale! żelatynowania włosów spróbowałam i byłam zadowolona.

    Nie zgodzę się w jednej kwestii, mianowicie tych testów na zwierzętach. Istnieje oczywiście "hodowlana skóra ludzka", niestety stać na nią nieliczne firmy - o wiele tańsze są testy na futrzakach niestety... Dowodem na to jest ostatnia chińska afera, gdzie jest WYMÓG testów na zwierzętach ponieważ...mają ich bardzo dużo. P Znane firmy, nawet te, które nie testowały, chcąc wkroczyć na chłonny i bardzo liczny rynek chiński przerzucają się właśnie na testy na zwierzętach...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak wiem droga sprawa ten" wytwor skory" :/
      ale z testami na zwierzakach nic nie poradzimy bo wszystko jest w tym swiecie poddawane testom:) i na czyms(kims) trzeba to robic:/

      Usuń
  17. Właśnie! Tego samego ostatnio dowiedziałam się, gdy zapytałam dermokonsultantkę o testowanie na zwierzętach przez Vichy (loreal- vichy, sanoflore, lrp). Chociaż wątpię, żeby testowano na niej drogeryjne kosmetyki Loreal... Jak będę w pracy to dokładnie podpytam dermo :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Bardzo przydatny post :) Popraw mnie jeśli się mylę, jednak wydaje mi się, że ciężko jest dbać o zdrową dietę, bo nie zawsze mamy pewność co do bezpiecznych upraw i chyba trzeba się wspomóc suplementami? Nie mówię o dodatkowym obiadku z tabletek, ale np. tran co jakiś czas? Ja niestety jestem zmuszona do brania suplementów odpornościowych :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wspomoc mozemy sie :) ale poprzestac na jedzeniu warzyw i owocow juz nie :) suplementy tylko uzupelniaja braki w organizmie na dane skladniki i jesli beda one minimalne , zanizone to i suplement nie pomoze :/

      pozatym to co ma dotrzec do organizmu z suplementu , juz w polowie jest trawione i nie dociera nigdzie.

      Usuń
  19. Nigdy nie słyszałam o tym "piciu żelatyny", ale słyszałam z 10 lat temu, że jedzenie żelatyny dobrze wpływa na paznokcie... Poza tym, ja lubię galaretkę... :) nie jem jej często, ale skoro i tak żelatyna jest wszędzie... No i jestem uczulona na mleko, więc nie jem tej wołowej, bo po tym też mnie wysypuje... Nie wydaje mi się, żeby żelatyna była takim dobrym źródłem białka - chociaż nie czytałam o tym, ale sałata jest dla mnie wystarczająco dobra... :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Pourquoi on ne peut pas ecrire en anglais, j'croyais anglais tres populaire en Pologne, beaucoup plus que francais...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. parce que je vis en belgique et voici la langue française :)

      Usuń
  21. Taaak... pamiętam jak mnie kiedyś szanowne anonimy dosłownie zjechały za to, że uwielbiam firmę L'Oreal a ona testuje wszystko, absolutnie wszystko na zwierzętach. Spoko.

    Lubię L'Oreal za niektóre produkty, ale bez przesady, do miłości mi jeszcze daleko.

    OdpowiedzUsuń
  22. Bardzo dziekuję Ci za ten wpis. Kiedy dowiedziałam się o piciu żelatyny, byłam w szoku, bo, o ile jedzenie mięsa jest czymś powszechnym (choć i tego nie popieram...) to picie fragmentów ciała zwierząt tylko dla włosów... Przesadne? Cóż, nie wiem, co napisać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokladnie to jest "picie odpadow zwierzecych"
      dziwie ze jeszcze nikt nie wpadl na pomysl jedzenia psiej karmy bo przeciez tyle tam witamin :))

      Usuń
    2. A czym jest bulion drobiowy? ;) Rosołki ludzie też powszechnie spożywają, a już nie zastanawiają się co w nich pływa.

      Usuń
    3. dlatego normalna osoba nie uzywa bulionu z kostki , jesli ma pojecie czym jest :)
      bulion mozna zrobic samemu , jaki tylko sie chce

      Usuń
    4. haha, właśnie nie chodzi o to. Bulion drobiowy jest wywarem z trupa. Do niego (poza powszechną opinią że jest tak strasznie odżywczy) trafia cała chemia, wszystkie zbędne produkty przemiany materii zwierzęcia etc. a i tak ludzie go piją. Cóż. ;)

      Usuń
    5. mozna zrobic bulion warzywny :) a taki wole niz z miesa kurczaka , do ktorego mam pewne zatrzezenia , jesli chodzi o jego pochodzenie i zywienie :/

      To sa tematy naprawde szerokie i niewiem czy jest z tego jakies racjonalne wyjscie:/ co jest dobre a co nie :/

      Usuń
    6. Oczywiście, że można, ale jednak większość osób robi bulion warzywno-mięsny, a to co w nim rzeczywiście się znajduje pozostaje w pewnym stopniu zagadką. :D i dlatego uważam, że nie należy tak jednostronnie wartościować danych produktów. Wiadomo, że nie wszystko co spożywa się powszechnie jest zdrowe, wartościowe i całkowicie nieszkodliwe. Bo przeważnie produkty, a szczególnie pochodzenia zwierzęcego- jak żelatyna- mają swoje i dobre i złe 'cechy'.

      Usuń
    7. Zelatyna w saszetkach raczej nie posiada nic pozytywnego jesli chodzi o diete czlowieka :) Kolagen mozna sobie dostarczyc w inny sposob , jesli juz jest takie na to zapotrzebowanie bo np stawy stukaja :)

      To tak , jakby chciec zupke, ale zamiast ja ugotowac to zalac wrzatkiem gotowa w saszetce , bo tam tez sa przeciez wszystkie warzywa )i najemy sie do syta:)

      Usuń
    8. RACZEJ. ;) a co powiesz jeśli napiszę Tobie, że właśnie żelatyna wieprzowa z saszetki pomogła mi na kolana? :) Gdybym tego nie doświadczyła- może i miałabym podobnie sceptyczne nastawienie, ale sprawdziłam i wiem. Z resztą, w poście negowałaś każdy 'MIT' odnośnie żelatyny, a teraz piszesz o stukających stawach.-przecież to białko niepełnowartościowe! (jak widać- nie musi być) ;) Nie ma sensu drążyć już tego tematu. Myślę, że każda z nas powiedziała co myśli. A zupki z proszku to inna bajka. Lepszym porównaniem byłaby kawa naturalna i rozpuszczalna. :) pozdrawiam i życzę miłego dnia.

      Usuń
    9. wierze ci , jesli ci pomogla na kolana:)ale zwiazku z wlosami i cera nie widze w przypadku zelatyny..
      Jednak wiekszosc lekarzy zamiast kazac jesc zelatyne "zywcem" z paczki , zaleca wszelkie galaretki , oraz suplementy z kolagenem..ciekawego dlaczego?

      dobry pomysl , kiedys myslalam o tych kawach , a zwlaszcza o kawie rozpuszczalnej , ktora jest extraktem kawy naturalnej:/

      Usuń
    10. Galaretki sklepowe robione są z tej samej 'paczkowanej' żelatyny, którą kupujemy z tej samej pułki sklepowej- tyle, że w składzie mają dodatkowo mega wartościowy składnik, jakim jest cukier i jakieś regulatory kwasowości. :P Mania lekarzy na suplementy to zazwyczaj kontakty z firmami farmaceutycznymi(gdyby nie oni i reklamy, to wiele firm miałoby z pewnością problemy finansowe;P), a po części na pewno niewiedza. Nie chcę w tym momencie krytykować lekarzy, ale mam świadomość, że wielu z nich nie jest świadoma zagrożenia jakie niesie ze sobą nieodpowiednie branie- a szczególnie nieodpowiednie łączenie danych suplementów czy syntetycznych witamin. A z drugiej strony większość ludzi jednak zapomina(lub po prostu nie jest świadoma) o tym, co daje nam natura i wolą sięgnąć po gotowy wynalazek płacąc za niego parokrotnie razy więcej niż gdyby użyli naturalnych składników.

      Usuń
    11. co do suplementow to sie zgadzam :) sa osoby ktore biora po kilka preparatow np na wlosy :O toz to karygodne , bo wystepuje prawdopodobne przedawkowanie jakiegos skladnika :O co juz jest niebezpieczne dla organizmu.Mowiac w skrocie wysiadaja po koleji nerki , serce i inne narzady...a pozniej winy sie szuka dookola siebie a nie w sobie :)

      Usuń
  23. Z tego co widziałam na różnych blogach mamy kilka możliwości 'wspomagania' włosów od wewnątrz:
    -żelatyna
    -drożdże piwowarskie
    -siemię lniane
    -calcium pantothenicum
    -skrzypokrzywa
    Któryś z tych pomysłów oceniasz pozytywnie? Jest wart wypróbowania?

    OdpowiedzUsuń
  24. 1.zelatyna - jako produkt odzwierzecy odpada ,bo jest niepelnowartosciowy
    2.drozdze piwowarskie-wlasnie szukam informacji czy faktycznie sa czegos warte bo juz wiem ze drozdze piekarnicze napewno sa bez wartosci :/
    3.siemie lniane - kolejny kontrowersyjny temat , podobno te kupowane w atekach , ktore leza miesiacami w saszetkach , torebkach ,zawieraja niebezpieczne zwiazki dla organizmu , mysle ze cos na ten temat tez napisze..
    4.slynne juz CP wydaje sie byc bezpieczne o ile nie przekroczymy dawki zalecanej, za granica jest to lek na recepte, a nie suplement
    5.skrzypokrzywa- bezpieczna bo to suplement diety , mozna sie wspomagac

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Siemie lniane- kontrowersyjny temat? Błagam Cię. Czy wiesz w ogóle co to jest siemie lniane? Czy piłaś/jadłaś kiedyś siemie lniane? Znasz jego podstawowy składnik?

      Wydaje mi się, że chcesz robić jako znawca, a czerpiesz wiedzę jedynie ze śmietnika jakim jest internet. :( Warto zajrzeć do fachowej literatury zanim na podstawie 'mitów' zacznie się tworzyć nowe, kolejne mity, a rzesza osób, które się nie zainteresowały wcześniej tematem zaczną to łykać.

      Usuń
    2. wiedze masz typowa internetowa :) siemie lniane jest dobre ,jesli uzyte jest swieze a nie przelezale w saszetce kilka ms w aptece czy zielarskim..

      nie chce mi sie dyskutowac na takie tematy z osobami , ktore wierza jednej teorii
      dziekuje

      Usuń
    3. Mam wiedzę szczególnie poza-internetową. Studiuję dietetykę, czytam książki o tej tematyce. :) pozdrowienia. :P

      Usuń
    4. no to witam w gronie moich zainteresowan :)

      Usuń
    5. co do siemienia to pilam jako oslona na zoladek ;) a teraz biore w suplemencie odtluszczone siemie zeby sprawdzic jego dzialanie :)

      Usuń
  25. Dobrze, że nie zaczęłam pić żelatyny. Przydatny post. Bardzo dużo uświadamia. Dziękuję! :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Świetne! Zapraszam Cię na mojego bloga:
    http://mystylemyeveryday.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  27. Ciekawy artykuł. Dobrze, że od czasu do czasu pojawiaja sie słowa konstruktywnej krytyki lub spojrzenia na pewne tematy z różnych stron, wszyscy na tym możemy tylko skorzystac:)

    OdpowiedzUsuń
  28. Zapraszam do blogowej zabawy: http://wlosyicialo.blogspot.com/2012/09/tag-versatile-blogger-7-faktow-o-mnie.html

    OdpowiedzUsuń
  29. Cieszę się że napisałaś o tym i dobrze bo tylko raz wypiłam tą żelatynę i to na siłę, w porównaniu do drożdży to ona jest obrzydliwa i po wypiciu miałam silne bóle brzucha i mdłości.Nawet nie chce nic słyszeć o żelatynie...

    OdpowiedzUsuń
  30. Przesadzasz i to grubo. I ile z BSE masz rację, lepiej unikać żelatyny pochodzenia wołowego, to poza tym po prostu się czepiasz bo nie podobają Ci się pomysły innych blogerek. Owszem, żelatyna jest białkiem niepełnowartościowym, jednak dla Ciebie chyba o słowo jest równoważne ze "złym". A jeżeli chodzi o białko, to "niepełnowartościowe" znaczy po prostu, że nie ma w nim wszystkich egzogennych aminokwasów. W białku roślinnym też nie ma, czy to znaczy że mamy zrezygnować z jedzenia soi, fasoli czy soczewicy? Człowiek nie ogranicza się tylko do jednego białka, jeżeli jakiś aminokwas nie jest przyswojony z jakimś posiłkiem, to na pewno dostarczymy go z innym, ważne tylko żeby dieta była zróżnicowana.
    Ciągle tez podkreślasz słowo "odpad". Mieszkam na wsi, pamiętam czasy kiedy zabijało się świnię. I nic się z tej świni nie zmarnowało, nawet krew poszła na kaszankę a jak ktoś się uparł to i mózg zjadał:) wszystko to z szacunku dla zabijanego zwierzęcia a także do pożywienia, którego nikt nigdy by nie wyrzucił. Twoim zdaniem, wszystko co nie jest szlachetnym mięskiem powinno wylądować w koszu, ewentualnie zostać karmą dla zwierząt?
    Jeszcze odniosę się do nieużywania kosmetyków testowanych na zwierzętach. Moim zdaniem ma to sens. żelatyna jest odpadem przy produkcji mięsa, które moim zdaniem jest człowiekowi niezbędne do życia ponieważ jesteśmy wszystkożerni, chcemy czy nie. Natomiast używanie królików do badań nad szamponami to już wymysł ludzkiej próżności i trzeba to ograniczać w miarę swoich możliwości. Myślisz że ktoś zainteresowałby się testami na sztucznej skórze, gdyby była ogolna społeczna akceptacja testów na zwierzętach?
    Dodam że nie piję żelatyny bo mi się nie chce.
    PS. Jak myślisz, skąd pochodzi kolagen w suplementach? Spada z nieba? Bo coś mi sie wydaje że też jest to demoniczny ODPAD!!!;)
    Aga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziekuje ci za obszerna wypowiedz :) ale kazdy ma swoje zdanie na ten temat.
      Co do testow -to powtorze sie raz jeszcze , jesli nie uzywac testowanych to WSZYSTKICH a nie tylko szamponikow bo naprawde uwierz mi -nie pomozesz wcale tym biednym krolikom ani myszkom , jesli nadal beda lane na nie rozne produkty do wc czy proszki do prania...dlatego uwarzam , ze nie uzywanie tylko szamponikow to wymysl i moda no i latwizna :)

      Usuń
  31. nareszcie jakieś mądre podsumowanie.. To co czytam o wewnętrznej "pielęgnacji","bystrych włosomaniaczek" graniczy z jakimś obłędem.Jeszcze do tego serwują sobie drożdże do picia-świetne połoczenie dla żołądka.

    OdpowiedzUsuń
  32. dla mnie zelatyna to naturalny suplemrn . nie jest chemicznie modyfikowana tylko naturalnie. ja pije zelatyne na moja lekotke a nie to zeby sie nia pozywic, i nie mysle ze ktos pije zelatyne poto aby sie nia najesc. poprostu karzdy cos potrzebuje na jakis okres aby mu sie polepszyl problem z jakas czescia ciala. jak naprzyklad biorac pod uwage stawy bo one spelniaja najwarzniejsza funkcje w naszym poruszaniu sie. a jezeli chodzi wam o wlosy to nie musle ze zelatyna pelni tu wielka role.
    POZDRAWIAM. Mateusz

    OdpowiedzUsuń

anonimy prosze sie podpisac imieniem
za wszystkie komentarze dziekuje:)
przeklenstwa i obrazliwe komentarze nie beda wyswietlane
obserwuje tylko te blogi , ktore sa dla mnie interesujace tematycznie

not writes in english, writes in french only:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...